czwartek, 14 kwietnia 2011

Po pierwsze: szkodzić.


Największą ceną raka przerośniętej biurokracji nie są koszta jej utrzymania.


Pensje, limuzyny, bankiety w luksusowych hotelach, okazałe siedziby, idiotyczne wydatki to drobiazg. Widoczny, kłujący w oczy, ale tylko drobiazg. Nawet 500.000 ludzi nie jest w stanie przeżreć tak dużo, żebyśmy sobie nie mogli na to pozwolić. Jest nas w końcu prawie 70 razy więcej. Na dorosłego obywatela przypada zaledwie 0.016 urzędnika. Bez problemu ich utrzymamy. Jakiś procent ludzi w społeczeństwie jest trwale nieproduktywny. Można powiedzieć: w imię społecznej solidarności, niech sobie siedzą na stołkach na nasz koszt. Niech wydają okólniki, wnioski, zarządzenia i dyrektywy. Niech

środa, 13 kwietnia 2011

Rodzina na swoim


Czyli dlaczego mieszkamy najgorzej w Unii Europejskiej.


Udało się. Sprzedaliśmy po nerce, zapożyczyliśmy u umierającej cioci. Mamy forsę, kupiliśmy działkę i chcemy budować, żeby nasza czwórka dzieci mogła cieszyć się metrażem większym niż norma więzienna.

Budujemy?

Nie tak szybko. Teren, pieniądze i wizja to nie wszystko. Jest jeszcze Państwo, które w trosce o nasze szczęście zrobi wszystko, abyśmy nie doczekali wejścia do wymarzonego siedliska.
Najpierw wizyta w gminie (w sąsiedztwie dużego miasta, na terenach wiejskich jest podobno niebo lepiej). Jaśnie Pani

wtorek, 12 kwietnia 2011

Prezęt od Prezydęta


Prezydent Białegostoku, ku uciesze gawiedzi i pożytecznych idiotów, ogłosił, że wyda trzydzieści cztery miliony oraz pięćset tysięcy złotych "na kulturę".


Wyda! Wyda, w podobny sposób, jak inny prezydent wydał na budowę Muzeum Powstania Warszawskiego.
Salomon Guggenheim wydał, tworząc swoją instytucję. Nasi demiurgowie co najwyżej decydują o wydaniu zabranych nam przemocą środków.


Więc Pan Prezydent zamierza wziąć od każdego mieszkańca, od noworodka i starca, od ucznia i robotnika, od kobiety i mężczyzny STO SIEDEMNAŚCIE ZŁOTYCH. Po potrąceniu kosztów operacyjnych (urzędnik musi za skomplikowany proces rozdawnictwa pobrać wynagrodzenie) odda je wybranym proletariuszom przemysłu sztuki.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Odpowiedzialność zbiorowa


Usunięcie wersów o mordzie katyńskim z kamienia w Smoleńsku jest zrozumiałe i usprawiedliwione.


Cała idea państwowego upamiętniania zeszłorocznej katastrofy jest kuriozalna. Niezależnie od tego, za jak Wielkiego Męża Stanu chcą uważać jednego z denatów polityczni pajace.
Jeśli bliskie zmarłym osoby chcą ich śmierć jakoś upamiętnić, proszę bardzo. Niech uszczuplą odrobinę otrzymane odszkodowania, postarają o darowiznę lub dzierżawę kawałka gruntu i stawiają dowolne obeliski/pomniki/kamienie. Mogą na nich ryć dowolne teksty, obarczając winą samego Stalina. Pełen szacunek z mojej strony.

Nie chodzi tu jednak o pamięć ludzi o ludziach. Ma być państwowe uhonorowanie grupy aparatczyków partyjnych, którzy

piątek, 8 kwietnia 2011

Małpa z brzytwą.


Od dziecka jesteśmy tresowani, że demokracja to najdoskonalszy wynalazek ludzkości.


Nie dzieje się tak bez powodu. Mamy żyć w przekonaniu, że możemy coś zmienić, że udział w wyborach to nasz obowiązek, że im więcej osób głosuje, tym dojrzalszy i bardziej obywatelski system państwowy. Stąd pomysły wyborów dwudniowych, obniżania wieku wyborczego, głosowania przez internet (między pudelkiem a pornosem). Dajmy małpom brzytwę. Dobrze wiedzą, że więcej jest głupich niż mądrych, że im bardziej masowo, tym głupiej. A oto właśnie chodzi. Matołów można zachęcić, składając nierealne obietnice oraz puszczając propagandowe bąki na koszt naszych dzieci. Omamieni

czwartek, 7 kwietnia 2011

Triumf przeciętniactwa


Zarząd województwa odwołał dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej


Sztuka od wieków wiązała się z ryzykiem, niepewnością, często pracą ponad siły. Jak zainteresować ludzi, jak przekonać ich do przeznaczenia własnych pieniędzy na potrzebę przecież nie najważniejszą, o ile nie ostatnią w porządku wydatków?


Nie u nas. U nas artyście się należy! Należy się pensja, urlop, trzynastka, czternastka, bezstresowo "godne warunki pracy". Proletariusze przemysłu wytwarzania dźwięków łączmy się! Najlepiej w związki zawodowe. Nieważne, czy ktokolwiek kupi bilety, czy kogokolwiek obchodzą nasze dzieła. Mamy dotację marszałka i ministra. To naturalne: człowiek nie przymuszony

środa, 6 kwietnia 2011

Spis powszechny.


Podlaska Dyrekcja Ochrony Środowiska zajmie się ochroną winniczków. Przerażone mięczaki masowo żądają azylu w ambasadzie Białorusi.


Głupie nie wiedzą, że pięćdziesiąt milionów lat ich istnienia bez troskliwej opieki urzędnika, to niedopatrzenie, które należy bezzwłocznie naprawić! Dość wolnych brzuchonogów! Każdy zostanie policzony, oznaczony i skatalogowany. Dostanie GPS-a. Dla jego własnego dobra. Każdy dostanie PESEL. Będziemy wiedzieli, czy lubi sałatę, gdzie wypoczywa, kiedy się rozmnaża. Będą pogadanki jak unikać ludzkich zbieraczy, jak symulować chorobę, będą poglądowe broszury (ogłosi się przetarg chroniony osłoną antykorupcyjną CBA) i promocyjne gadżety. Właściwie ślimaczy raj. Więc czego się boją?

wtorek, 5 kwietnia 2011

Grzech pierworodny


Ktoś wymyślił kiedyś, rzekomo chrześcijańską, ideę "grubej kreski". Ideę całkowicie fałszywą.


Filozofia chrześcijańska stanowi niezwykle spójny system ideologiczny. Bardzo atrakcyjny w sferze etycznej (bez żadnych odstępstw i wyjątków!) nawet dla kompletnych ateuszy. Katechizm musi nas oczywiście napiętnować, przez grzech pychy (żyjemy w złudzeniu, że potrafimy zrozumieć świat bez uciekania się do Boga), ale nawet sam Stworzyciel nie jest w stanie zabronić nam się nią kierować!

Po chrześcijańsku.

Człowiek rodzi się obarczony grzechem pierworodnym swojej zwierzęcej natury, która nakazuje mu postępować zgodnie z interesem genetycznym (w przypadku XY: zapłodnić wszystkie kobiety i zabić wszystkich mężczyzn, czasem z nimi współpracując, żeby skuteczniej zrealizować dwa pierwsze cele). Ma też jednak etykę i wolę, żeby starać się tego nie

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Promocyjne arcydzieło


Żeby Białystok rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej, Urząd Miasta zafundował nam światowej klasy film promocyjny.


Właściwie dlaczego wydaje się setki tysięcy złotych na projekty promocyjne, systemy identyfikacji wizualnej (trzeba mieć nowe wspaniałe logo, historyczny herb jest mało kul) i tym podobne przedsięwzięcia? Otóż wydaje się po to, żeby wydawać, uzasadniając jednocześnie istnienie iluśtam urzędniczych posad, iluś wyjazdów na targi, iluś przepłaconych koncertów.



Ale do sedna. Cóż takiego "spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem podczas VI Podlaskich Targów Turystycznych" ? Film "Nie wiesz kiedy zaczyna się magia" (o tytule informują nas na wstępie koślawe bazgroły na subtelnym brązowym tle), formalnie chyba niezły (może poza pomysłem latającego świetlika, ale rozumiem, że ta urocza metafora magii, ma zachęcać przedszkolaków do pakowania plecaczków i ruszania w samodzielną podróż za jeden uśmiech: do Białegostoku) opiera się

piątek, 1 kwietnia 2011

Potworna gęba potwora


Zewsząd słyszy się: "Neoliberalizm bankrutuje! To dlatego kryzysy, bieda, wojny i bankructwa. Spróbujmy innej drogi (w stronę czerwonego słoneczka socjalizmu)."


Celują w tym młodzi wrażliwi ludzie, wszechstronnie wykształceni na - okupujących czołówki światowych rankingów - polskich uniwersytetach. Ich recepta jest prosta: "Znacjonalizujmy wszystko i niech Państwo się wszystkim zajmie i zdejmie z nas brzemię odpowiedzialności!"

Zgodnie z tą specyficzną logiką za immanentne cechy neoliberalnego demona należy uznać: