Usunięcie wersów o mordzie katyńskim z kamienia w Smoleńsku jest zrozumiałe i usprawiedliwione.
Cała idea państwowego upamiętniania zeszłorocznej katastrofy jest kuriozalna. Niezależnie od tego, za jak Wielkiego Męża Stanu chcą uważać jednego z denatów polityczni pajace.
Jeśli bliskie zmarłym osoby chcą ich śmierć jakoś upamiętnić, proszę bardzo. Niech uszczuplą odrobinę otrzymane odszkodowania, postarają o darowiznę lub dzierżawę kawałka gruntu i stawiają dowolne obeliski/pomniki/kamienie. Mogą na nich ryć dowolne teksty, obarczając winą samego Stalina. Pełen szacunek z mojej strony.
Nie chodzi tu jednak o pamięć ludzi o ludziach. Ma być państwowe uhonorowanie grupy aparatczyków partyjnych, którzy