czwartek, 2 lutego 2012

Bojkot EURO2012

Propagandowa szopka, zwana mistrzostwami Ełropy w kuli nożnej jest wzorcowym przykładem praktycznej realizacji powszechnego modelu biznesowego, w którym zyski są prywatne, a koszta społeczne.


"Mamy Ełro, mamy Ełro!" Cieszyli się "wszyscy". Co prawda "wszyscy" to nie byli wszyscy. Z pewnością radowały się hordy aparatczyków i powiązanych z nimi "przedsiębiorców", widzących oczmi wyobraźni setki przetargów do ustawienia.


Tysiące niepotrzebnych i przepłaconych inwestycji. Rozdęte budżety dziesiątek spółek powstałych do obsługi obsługujących EURO2012. Musiało wśród uszczęśliwionych być również trochę zwykłych głąbów (świadczy o tym liczba chętnych na

piątek, 20 stycznia 2012

Bez zaskoczenia

Ostatnie dzieło Agnieszki Holland to sto pięćdziesiąt sześć minut całkowicie przewidywalnego, przygnębiającego kina.


Warsztatowo i formalnie film jest świetny. Znużenie i zmęczenie, jakie pojawia się u widza, jest malutką namiastką przerażających czternastu miesięcy spędzonych w strachu pod ziemią, w towarzystwie szczurów i strumieni ścieków.


Tylko dlaczego scenariusz jest tak "wzorcowy", a główna postać całkowicie niewiarygodna? Po co skróty myślowe, rodem z telewizyjnych seriali "coby tępy widz zrozumiał i nie miał żadnych wątpliwości jak brzmi obowiązująca teza"?

niedziela, 15 stycznia 2012

I sekretarz

W trosce o "dobro pacjenta" jednokomórkowce z Wiejskiej przygotowały kolejny legislacyjny bubel, likwidując "przy okazji" konkurencję w handlu lekami.


Medialne prokarionty mają pożywkę, a lud igrzyska z przyszłym finale grande w postaci groźnych pohukiwań i wilczych oczu naszego batiuszki skierowanych zdecydowanie ku "onym innym winnym". Może nawet parę łbów się widowiskowo zetnie.

Były już leniwe konowały, były pazerne koncerny, będą zimni pigularze. Tylko batiuszka chce dobzie. I walczy. Niczym Św. Jerzy ze smokiem, walczy "o nasze pieniądze". Właściwie dlaczego: "o nasze pieniądze"? Skąd je ma? Dał mu ktoś?

środa, 30 listopada 2011

Pryncypia i profity


Niemiecki kanclerz rozważy prośbę polskiego ministra spraw zagranicznych o opiekę i zdjęcie brzemienia odpowiedzialności i suwerenności z barków krajów niedojrzałych.


Pan Sikorski pięknie odwołał się tym samym do elaboratów Woltera i Diderota (finansowanych przez Katarzynę Drugą Wielką oraz Fryderyka, a jakże: Drugiego Wielkiego) o rzekomej naszej niesamodzielności i konieczności opieki nad polskim ludem za pomocą wejścia (za zgodą Sejmu oczywiście) do Oświeconej Unii Pruskiej i Oświeconej Unii Rosyjskiej odpowiednich obszarów kraju mniej wartościowego. Mniej suwerenności za więcej "n i b y b e z p i e c z e ń s t w a".



Większość komentarzy można sprowadzić do: "Na świecie zaczynają dyktować warunki bloki polityczno-gospodarcze. Dobrze być w bloku." Zaczynają dyktować bloki? Rządziła, rządzi i rządzić będzie siła. Militarna, dyplomatyczna i

czwartek, 17 listopada 2011

Gałoobrabiacz, model PLN:9890,00


Michał Anioł twardo negocjował z papieżami góry złota, kreując jednocześnie dzieła wiekopomne.


Tworząc pomniki i pochwalne grobowce zachowywał artystyczną niezależność. I godność. Próżno szukać bałwochwalczych listów, czy relacji. Nowożytni możnowładcy mają zdecydowanie łatwiej. Artystę (nie: dzieło!) można kupić "w promocji".



Dobrze znanym wzorem Putramentów, Szymborskich, czy innych Passentów, wystarczy talon na pończochy, przydział na telefon, kilogram pasztetowej, czy faktura na 9890,00zł, żeby zmienić twarz w mordę i mordą tą legitymizować wszelakie

wtorek, 15 listopada 2011

Polska solidarna


W trosce o "jakość i bezpieczeństwo" państwo wyklucza coraz to nowych "wykluczonych".


Malutkie, skromne mieszkanko komunalne. Wszystkiego 36 metrów kwadratowych - lokatorka chciałaby je mieć na własność. Wizyta w Zarządzie od zarządzania mieniem. Pierwsza (niezbędne są "konsultacje"), potem druga. Są wytyczne.


Na początek potrzebują aktualnego rzutu, "sporządzonego przez uprawnionego inżyniera, należącego do odpowiedniej izby zawodowej". Jest chałturka do zrobienia. Obmiar (cyfrowo do laptopa) - 34 minuty. Wyjazd do "biura" (w rzeczywistości

środa, 9 listopada 2011

Poziom zidiocenia


Dzięki dobrodziejstwom "powszechnej i bezpłatnej" służby edukacji powoli zbliżamy się do granic możliwości umysłu.


Co prawda, umysłu neandertalczyka bazgrzącego na skale własnym łajnem, ale jednak: bazgrzącego! Poza tym jak się zwiększy nakłady, odkluczy wykluczonych, zatrudni więcej edukacyjnych służbistów, napisze nowe lepsze uszczegółowienia tez ogólnych, przeprowadzi badania...


Właśnie: badania! Ponieważ "istotnym punktem badań dzieci pięcioletnich jest zdobycie informacji o mocnych stronach rodziców" dostałem ankietę do wypełnienia. Przyzwyczajony do sposobu działania "powszechnej i bezpłatnej służby

piątek, 16 września 2011

Sto tysięcy plus...


Z braku poważniejszych zajęć (to domena innych państw) W M.S.Z. zajęto się kinematografią.


W gadzinówce (GW z dn.15.09) zachwyty i pienia nad prezentacją Ministra-dorzynacza: Światowe gwiazdy promują Polskę! Cmokanie żulnalistów przynosi skutek przeciwny (więc nie wiem czy rzeczywiście promują), ale nazwiska zacne.



Cokolwiek przerażony średnimi honorariami globalnych kuglarzy, tego samego dnia wystosowałem zapytanie do M.S.Z o koszt (honorariów artystów oraz produkcji) i celowość (gdzie i za ile przewidują publikację, jaki ma być jej wymierny efekt)

czwartek, 15 września 2011

Wietnamska mafia


Po spektakularnym zatrzymaniu studencika - wroga Pana Prezydenta, ABW odnotowała kolejny sukces.


Agencja z dumą donosi na swojej stronie, że właśnie zlikwidowałai wietnamską mafię! To ci dopiero - z dokumentów Dżekiego Czana doskonale wiadomo, że żółci przyjaciele potrafią być naprawdę groźni. A nasi chojracy ich "zlikwidowali"??


Czymże się ta mafia zajmowała? Handlem ludźmi? Dostarczaniem zasobów ludzkich do pedofilskich burdeli dla europejskich elit? Przerabianiem ludności tubylczej na sajgonki? Może konstruowaniem nuklearnej bomby, dającej przewagę

czwartek, 8 września 2011

Zbuntowane krasule


Przez kraj przetacza się fala protestów, niezadowolonych z podwyżek opłat przedszkolnych, rodziców.


Opłaty wzrosły średnio 30 złotych (wiem z autopsji), dołożono trochę biurokracji - osławione pilnowanie godzin. Jak mówią wychowawcy: "Pół godziny rano i pół po południu nie możemy zajmować się dziećmi - wypełniamy karty obecności."


Wszystko w imię dobra dzieci. By żyło się lepiej. Rodzice zrobili się nad wyraz zdyscyplinowani - 3 zeta kary za każdą nadliczbową godzinę, spowodowało, że gdy odbierałem swoje 15 minut po czasie - były same (same z wychowawcą)!