Dzięki dobrodziejstwom "powszechnej i bezpłatnej" służby edukacji powoli zbliżamy się do granic możliwości umysłu.
Co prawda, umysłu neandertalczyka bazgrzącego na skale własnym łajnem, ale jednak: bazgrzącego! Poza tym jak się zwiększy nakłady, odkluczy wykluczonych, zatrudni więcej edukacyjnych służbistów, napisze nowe lepsze uszczegółowienia tez ogólnych, przeprowadzi badania...
Właśnie: badania! Ponieważ "istotnym punktem badań dzieci pięcioletnich jest zdobycie informacji o mocnych stronach rodziców" dostałem ankietę do wypełnienia. Przyzwyczajony do sposobu działania "powszechnej i bezpłatnej służby
