Żenujący żart piszącego: Dokonać zmiany w demokracji i pozostać czystym.
Żyjemy pod okupacją. Nie możemy działać jak chcemy (koncesje, zezwolenia, rejestracje), nie decydujemy o wychowaniu własnych dzieci (obowiązek szkolny z ministerialnym programem nauczania), nie my zamawiamy rzekomo niezbędne nam usługi (przymusowe ubezpieczenia, państwowe stadiony, muzea, teatry i tysiące firm na budżetowym garnuszku). Płacimy za to badziewie pod przymusem.
Możemy sobie wrzucić wyborczy świstek do urny, wybierając kogoś z koncesjonowanej bandy etatystów z kilku medialnie hołubionych i budżetowo opłacanych, wciąż tych samych, partii politycznych.
