Dzięki przytomnej reakcji polskiej podróżniczki znamy już prawdę o tragicznej śmierci turystów.
Osoba, która "spędziła z nimi dużo czasu", "była z nimi sama w dżungli" wie, że "Oni (Indianie) nie zabijają dla zabawy".
Indianin przyjaznym jest z urodzenia i chętnie z obcą w dżungli "sam zostaje", coby jej ptactwo egzotyczne okazywać.
Nie dla zabawy oczywiście, jeno z poczucia obowiązku utrwalania w magicznym pudełku ginących ptactwa reliktów.
Poza tym Indianie to pacyfiści, którzy żyli w komunie, wszystko mieli wspólne i w pokoju palili fajki pokoju, dopóki ich chciwi biali nie wyrżnęli w pień, omyłkowo interpretując ich breloczki jako wojenne toporki, a wykałaczki jako strzały do
